Kazanie wygłoszone w kościele Matki Boskiej Zwycięskiej w Łodzi, na jubileuszu 140 lecia Szkoły i 10 lecia Stowarzyszenia Absolwentów Szkoły w Łodzi ul. Żeromskiego 115 w dniu 24 października 2009 roku przez absolwenta szkoły ks. Karola Szumachera.
Wielce Szanowni Goście,
Czcigodni Słuchacze,
Koleżanki i Koledzy,
Droga młodzieży
W tym roku mija, można użyć tego sformułowania, wielka, bo 140 rocznica istnienia szkoły, jak również i 10 rocznica istnienia Stowarzyszenia Absolwentów Szkoły przy ulicy Żeromskiego 115. Spoglądając na jeden i drugi jubileusz odnosimy wrażenie, że ten drugi to stosunkowo niezbyt długi okres czasu. Można również powiedzieć, że to i dużo, bo przecież w tym czasie opuściło naszą szkołę dziesięć roczników, które pobierało tu naukę i kształtowała swoje osobowości. Dokonywało się to w tych murach, tak nam wszystkim, w co nie wątpię, bardzo drogich. Rozważając ten problem, z punktu widzenia Stowarzyszenia Absolwentów, możemy mieć wrażenie, że jest to pewnego rodzaju barometr wspólnoty jaką stanowimy. Zasadniczą jednak sprawą jest to, czy ten barometr przesuwa się na "wyż", czy na "niż"? Wiemy z zapowiedzi pogodowych, że za "niżem" zbliża się niepogoda, a i to wiemy, że posiada ona swój wpływ na człowieka, na jego zachowanie, a nawet samopoczucie. Za "wyżem" natomiast nadchodzi, jak mówimy nadzieja na poprawę pogody. Dlatego też dzisiejsza nasza podwójna rocznica i nasze spotkanie sygnalizują nam "wyż", czy "niż"? Zapytacie jakie przed nami prognozy? Różne, tak bardzo różne, jak różnorodne są osobowości każdego z nas. Odpowiedź na to pytanie każdy znajdzie tylko w samym sobie. Spoglądając jednak na współczesną rzeczywistość trzeba schylić głowę przed wysiłkiem Dyrekcji i całego grona nauczycielskiego w obliczu trudności i zadań jakie stoją przed nimi. Zadania to bardzo trudne tak od strony wychowawczej, jak i naukowej. Inna jest młodzież, inne podejście pedagogiczne . Byłoby nieroztropnością oceniać "lepsze" , czy "gorsze", od tego, które my absolwenci wspominamy. Po prostu inne. I dlatego sięgając myślą w rzeczywistość absolwencką możemy bez zarozumiałości powiedzieć, że napełnia nas duma i poczucie więzi wspólnoty z tego powodu, że byliśmy uczniami tej właśnie szkoły.
Wielce szanowni Pedagodzy i droga młodzieży. Nasze absolwenckie doświadczenie, to nie jest coś abstrakcyjnego. Jest to odczucie realne, jakie towarzyszy, gdy na przykład, przekraczamy mury katedry wawelskiej. Te katedralne mury coś do nas "mówią", wytwarzają pewną atmosferę, oddziaływują na człowieka. Podobnie bywa u nas, gdy wchodzimy w mury naszej szkoły. Jednak zmienność rzeczywistości i upływ czasu oddziaływują inaczej na każdego absolwenta. I właśnie nasze Stowarzyszenie ma za zadanie, miedzy innymi, aby nie koniecznie często, lecz od czasu do czasu, absolwenci, a może nie tylko oni, spotykali się, a mury naszej szkoły przemówiły do nas wszystkich, jak tu zebrani jesteśmy i to nie tylko aktualnie obecni i przypominały nam, niejedno cośmy na tych korytarzach, a wówczas i klasach przeżywali, nie ważne w radości czy smutku. Teraźniejszość nas, którzyśmy ukończyli tę szkołę jest bardzo różnorodna i zaskakująca, jakim jest życie i to, co otacza każdego człowieka. Różnorodne są drogi życia, które prowadzą z tych murów w życie codzienne. Ale czas biegnie i zmusza do spojrzenia w przyszłość. Zapaleńcy Stowarzyszenia, to ludzie w sile wieku, mający swoje problemy i zmartwienia, a przyszłość. Oni będą powoli odchodzili. I co? Nie chodzi tu o to, aby wyszukiwać powody braku sukcesorów, a jest to też ważne. Chodzi o spojrzenie w to co nas czeka. Dziesięć lat istnienia Stowarzyszenia. Bóg pozwolił mi być od początku, a wyniki obserwacji i refleksji? Pozwólcie jednak, abym tę refleksję pozostawił sobie i nie będę jej rozwijał. Ten maleńki i ten wielki jubileusz maja na celu odrodzenie wspólnoty tych, którzy aktualnie kształtują w niej swoje osobowości i kierunki uczenia się. W przyszłości mogą być one jednak bardzo różnorodne, nawet nie zdajecie sobie, droga młodzieży, jak bardzo. Z pewną dozą humoru, zapytany o przeszłość i teraźniejszość odpowiadam: z wykształcenia jestem technikiem mechanikiem, a kierunek pracy wykonywanej - to każdy z Was widzi. I właśnie tego życzę Wam droga młodzieży, abyście zaskakiwali tych, którzy was zapytają, jaki kierunek nauki był w szkole i ten spełniany aktualnie w społeczeństwie juz przez was jako ludzi w pełni dojrzałych.
Jednak tylko ja mam świadomość, jak bardzo w relacji do obecnej pracy pomogła mi nasza szkoła, a pomogła bardzo istotnie, powiedziałbym fundamentalnie. Jak? Nie miejsce i czas tu, aby o tym wspominać i rozwijać. Jednak można odnaleźć pewną odpowiedź, która przemawia do mnie z hymnu brewiarzowego. Hymn, to pewnego rodzaju pieśń, a brewiarz, to księga, z której kapłan modli się codziennie. Cóż tam ciekawego znajdziemy w relacji do naszych jubileuszowych zjazdów: 140-lecia i 10-lecia? Otóż to, co daje nam nasza szkoła, co dała mnie! Czytam tam: "Pochyl się Panie nad nami, nad ludzkim trudem i pracą, Daj światło naszym umysłom, A ręce uczyń sprawnymi."
Właśnie dokładnie to kształtowanie dokonywało i chyba dokonuje się w dalszym ciągu przez Boga, za pośrednictwem ludzi w tej naszej szkole. Sprawność umysłu! Widać to jednoznacznie w tym, jak różnorodne są zadania, które realizujemy, a jakie stawia życie przed nami, przed każdym z nas. Jak można zorientować się w trakcie rozmów z Koleżankami i Kolegami, dzięki tak wykształconym umysłom dają sobie radę i to nie najgorzej, w różnych sytuacjach, w jakich ich życie postawiło.
A wiec i ręce są sprawne, bo nauka praktyczna zawodu, warsztaty szkolne, wyćwiczyły je do rzetelnej i precyzyjnej pracy. Dziś może wygląda to nieco inaczej niż dawniej, ale precyzyjność w życiu jest czymś bardzo, ale to naprawdę bardzo istotnym i cennym. Refleksja napawa optymizmem, że chociaż różne są zawody wyuczone i inne wykonywane, nie jesteśmy sobie obcy. ktoś powie, może trochę złośliwie, że co miesiąc, w drugi jego czwartek o godzinie 17-tej, spotyka się „towarzystwo wzajemnej adoracji" A ja po 10-ciu latach obserwacji powiem jednak inaczej: spotyka się grupa braterska, spotykają się ludzie, którzy mimo swych zajęć codziennych gotowi są udzielać sobie wzajemnie pomocy, o czym świadczy, między innymi, praca tych, którzy uczestniczyli w zorganizowaniu tego zjazdu, tego naszego spotkania na Mszy Św. i w auli szkoły. Jest to praca, mówiąc przenośnie "przeszłości" jak i "teraźniejszości", aby się wspólnie spotkać i stworzyć jedną wielką wspólnotę. Stajemy więc do codziennej pracy, każdy innej, ale jest coś, co nas łączy, chociaż na co dzień nie znajdujemy sobie z tego sprawę. Jest świadomość dobrej pracy; tak umysłowej jak i fizycznej, czego nauczyliśmy sie i uczymy przy pomocy ludzi. A i to wiem, że dziś jest tak wielki deficyt dobrej i bezinteresownej pracy. Natomiast w naszym absolwenckim życiu mamy i tę świadomość, że nie jesteśmy sami. Jak każda praca tak i ta, którą wykonujemy na co dzień jak również i Wasza pedagogiczna, którą w wielkim trudzie wykonuje grono nauczycielskie pod kierunkiem Pani Dyrektor, - powiedzmy szczerze - wymaga jeszcze i innej pomocy.
Dlatego licząc na Waszą wyrozumiałość sięgnę po raz drugi do swej księgi modlitw codziennych, a w tym miejscu można przytoczyć i ten cytat, który zamyka trud dnia codziennego, jaki jest udziałem każdego z nas, nas absolwentów, was nauczających i was nauczanych. I tak czytamy:
Oto skończona praca dnia całego,
W którym nam dałeś pomoc swej opieki,
Przeto stawiamy dobroć Twoją Panie,
Pełni wdzięczności."W tym ujęciu nie mogę pominąć tej rzeczywistości drugich czwartków miesiąca. Jest to spojrzenie pełne wdzięczności i podziwu oraz wielkiego szacunku dla tych, którzy prowadzą nasze Stowarzyszenie. Każdy z nich wykonuje własna zawodową pracę, często bardzo wyczerpującą, aby utrzymać rodzinę. A jednak znajdują i poświęcają swój czas i wysiłek nam, a tego trzeba nauczyć się aktualnie w szkole. Z szacunkiem patrzę na te Koleżanki i Kolegów, którzy przybywają, aby się spotkać i potrafią wygospodarować czas, dla naszej małej Wspólnoty. Nikt nigdy nie wnika w niczyje wnętrze, każdy może być sobą, a jednocześnie jesteśmy wspólnotą. Nie można pominąć w wyrazach wdzięczności i tych, którzy zapewnili nam "dach nad głową", abyśmy mogli się spotykać, to jest Dyrekcji szkoły. Pozwólcie, że po raz trzeci, już ostatni, na zakończenie podzielę się z Wami tym, co w księdze codziennej modlitwy może dawać siłę i optymizm na przyszłość tak nieznaną, jak każda przyszłość. Można tę myśl owego hymnu odrzucić, a można i przyjąć. To sprawa każdego indywidualnie.
Ale są to słowa tak bardzo aktualne w dzisiejszych niepewnych pod wieloma względami czasach, niepewnych osobiście, niepewnych rodzinnie, ojczyźnianie, niepewnych w skali światowej i naszej szkolnej też. A są to słowa pełne optymizmu:
"Któż nam zagrozi, jeśli Bóg jest z nami, Pełen dobroci dla swoich wyznawców, Kiedy szukają Jego świętej woli W całym swym życiu ? Któż nas zwycięży, jeśli Bóg jest z nami, Mocna opoka i pewne schronienie, Ten, który daje siłę i odwagę Sercom człowieczym. Któż nas zniewoli, jeśli Bóg jest z nami, Jakie cierpienie przewyższy nadzieję? Zło i ciemność, smutki i gorycze Wkrótce przeminą."
Ksiądz Karol Szumacher, Absolwent 1949 r. Wydział Mechaniczny