19 września 2007 r. w godzinach porannych zmarł TADEUSZ SZEWERA, jeden z ostatnich legendarnych „Jędrusiów". Pomimo iż urodził się w Leżajsku, większość życia spędził w Łodzi…
Zabrakło Łebka...
Jego ciepłego głosu jakim nam opowiadał swe gawędy i tej filuternej iskry w oczach. Pozostały okulary na stole i zapłakana Agnieszka. Pamięć i żal, że nie dość radości ostatnich dni Mu daliśmy. Miałem Go odwiedzić we wtorek, naszykowałem dla Niego zdjęcia Boba które przysłał, kilka nowych pomysłów do dyskusji. Położyłem na bufecie w kuchni, by nie zapomnieć rano.
Koperta została tam gdzie ją położyłem. Poranna wiadomość, niedowierzanie, chwila zastanowienia nad nieuniknionym.
Tadeusza pamiętałem z dawnych lat jako ciepłego, szczerego człowieka, który siedząc nieco zgarbiony ze splecionymi dłońmi i łokciami opartymi na kolanach w naszej harcówce opowiadał nam swe gawędy o Jędrusiach, o radiowej pracy i o piosenkach wojennych. Wtedy był dla nas – harcerzy Szczepu JĘDRUSIE w jakiś sposób Człowiekiem legendarnym - partyzant, pisarz, radiowiec. Gdy w 2003 roku poszedłem Go odwiedzić w jego mieszkaniu czułem się dziwnie, wiedziałem, że mnie nie pamięta. Byłem tylko jednym z wielu harcerzy Szczepu. Ostatnie cztery lata gdy odwiedzałem Go dość często upływały nad projektami związanymi z Portalem Jędrusiowym, pomagał odnajdywać dokumenty, opowieści i kontakty.
Dyskutowaliśmy co jeszcze można zrobić, podśmiewał się z „gugla” i diabelskiej nieznanej Mu maszyny stojącej na stole. Radził jak prowadzić redakcję tekstów, wiele z nich recenzował i poprawiał. Zawsze życzliwy, czasem zirytowany tym co się działo w Polsce psioczył bez krępacji na polityków. Te kilka lat jakie spędziłem na bezpośredniej z Nim znajomości to niezapomniana lekcja historii, opowiadana w jedyny "szewerowy" sposób. Z krwi i kości radiowiec, redaktor, pisarz i archiwista dzielił się z nami doświadczeniem i radami.
Był zwykłym starszym Panem siedzącym po drugiej stronie stołu, pogryzającym słone paluszki i krakersy, odgarniając długie kosmyki szronkowatych włosów z czoła.
Jego powitanie, życzliwe, przeciągłe „Cześć” i wyciągnięcie ręki z uśmiechem. Jego namaszczone w rytuale parzenie herbaty i szukanie zawieruszonej w gąszczu regałów książki z której coś w pamięci wyszukał i chciał pokazać. Jego sweter i krawat zawiązany w wielki perfekcyjny węzeł.
Dziś w mieszkaniu na Żeromskiego zostało puste nie zaścielone lóżko, wisząca nad nim replika „empi” którą daliśmy Mu na 81 urodziny, rysunki i zdjęcia w „Kapliczce” - Jędruś, Cyklop, Bobo. Odznaki i plakietki, albumy z fotografiami. Teczki wycinków z gazet i taśmy radiowe.
Pozostał wpis na egzemplarzu „Niech wiatr ją poniesie” i dedykacja w dniu narodzin dla mej córki Weroniki na książeczce „Ile lat liczy Świat”
Pozostała zaschnięta łza na mym biurku, gdy kończę pisać te słowa…
Dziadzio Partyzant - ostatnia audycja red. Tadeusza Szewery
"Dobry duch"
Tadeusz Szewera urodził się w 1925 r. w Leżajsku. Był uczniem gimnazjum i czynnym harcerzem, gdy wybuchła wojna. Mieszkał wówczas w Tarnobrzegu, w którym "Jędruś" - Władysław Jasiński rozpoczyna w 1939 r. swą partyzancką działalność. Ojciec Tadeusza Szewery, Zygmunt, nauczyciel gimnazjum i liceum, także od pierwszych dni okupacji włączył się w nurt rodzącego się Ruchu Oporu. Przyjął pseudonim "Cyklop" i współpracował blisko z "Jędrusiem", nic więc dziwnego, że w 1940 r. "Mały Tadek" był już kolporterem "Odwetu", podziemnego pisma "Jędrusiów", a następnie łącznikiem i współpracownikiem oddziału, wreszcie partyzantem, któremu z uwagi na młodociany wiek dano pseudonim "Łebek'. W latach 1943-1944 był także członkiem zespołu redakcyjnego "Odwetu".
Po wyzwoleniu osiadł na stałe w Łodzi, podjął studia na WSGW, by ostatecznie po Studium Dziennikarsko-Publicystycznym wrócić do zapoczątkowanej w latach wojny pracy w zawodzie dziennikarza.
Artykuły i reportaże drukował na łamach wielu czasopism, m.in. "Za wolność i lud", "Mówią wieki", Po prostu", "Wsi", "Nowej Kultury", "Kroniki", "Odgłosów", "Osnowy". Były w nich także wspomnienia o "Jędrusiach". W 1968 roku wydał zbiór reportaży "O Szekspirze, lwie czarnym i wąsach Reymonta"( w 1969 r. II wydanie). Tadeusz Szewera jest także jako aktywny działacz ZBOW i D, inicjatorem i współautorem scenariuszy widowisk plenerowych, m.in. "Ballady Partyzanckiej", za którą uzyskał w 1967 r. nagrodę m. Łodzi w dziedzinie upowszechniania kultury.
W 1970 r. wydał Tadeusz Szewera antologię "Niech wiatr ją poniesie", pierwszą tego rodzaju pracę w powojennym 25-leciu, zawierająca pieśni, piosenki i ballady, które w latach 1939-1945 stanowiły nieodłączną cząstkę życia konspiratorów, partyzantów, powstańców jeńców wojennych i żołnierzy. Książka spotkała się z gorącym przyjęciem krytyki i Czytelników. Jej nakład został niezwłocznie wyczerpany. Stała się jednym z bestsellerów roku.
Wiele z pieśni umieszczonych w książce-antologii towarzyszyło również i Tadeuszowi Szewerze na jego wojennych drogach. Śpiewali je partyzanci na leśnych biwakach opodal Połańca nad Wisłą, w Sulisławicach pod Sandomierzem, w Siekiernie wśród Gór Świętokrzyskich, pod Radkowem, opodal Jędrzejowa i w Mularzowie k. Radoszyc w Koneckim, wszędzie tam, którędy wiódł bojowy szlak.
Po wojnie spisał wszystkie znane i bliskie mu piosenki, początkowo na użytek własny, później gromadził je dla celów radiowych, kiedy to w 1957 r. wprowadził do programu Polskiego Radia w Łodzi cykl audycji " Z nią było łatwiej przeżyć". Można powiedzieć, że od tego momentu rozpoczęła się praca nad książką "Niech wiatr ją poniesie". "Nakłonili" Szewerę do tego słuchacze i zbowidowcy, którzy przysyłali na jego adres przeróżne teksty i zapisy nutowe. Po latach pracy, popartej żmudnymi poszukiwaniami dokumentów i badaniami, powstał - jak pisali krytycy - niezwykle cenny, nowy śpiewnik narodowy, nie tylko ocalający od zapomnienia pieśni, które powstawały w latach II wojny, lecz przede wszystkim dający im należne, trwałe miejsce w dorobku polskiej kultury. (Z tekstu obwoluty "Niech wiatr ją poniesie")
Z harcerzami z TW nr 1 zetknęła Tadeusza Szewerę osobista znajomość z hm. Elżbietą Malińską. Był w latach siedemdziesiątych jednym z filarów Akcji Bohater, pomagał harcerzom odnajdywać dokumenty, docierać do zapisków i wspomnień. Przez wiele lat w Harcówce rozbrzmiewał Jego głos, a wciąż wesołe oczy i ciepły uśmiech rozgrzewały serca. Gdy zasiadali przy kominku i zagłębiali się w gawędę o "Jędrusiach" opowiadaną przez druha Tadeusza, widzieli tamte ciężkie lata wojny i walki, słuchali historii o partyzanckiej przyjaźni i oddaniu, anegdot i opowieści o drobnych radościach, których nie brakło nawet w okupacyjną noc.
Gdy w czasie Świąt Bożego Narodzenia na Harcerską Wigilię zawsze przybywali zaproszeni "Jędrusie", a niezapomniana kolęda "Gdy pierwsza gwiazdka..." płynęła z dźwiękami gitary pojawiały się wspomnienia jakimi mógł podzielić się z nimi tylko "Tadek Łebek".
Tadeusz Szewera dla harcerzy "Jędrusiów" zawsze pozostał wielkim Przyjacielem i wielu z nas nadal utrzymuje z Nim kontakty osobiste. Poprosiliśmy Go również o zgodę na wykorzystanie tekstów i napisanie dla nas paru słów. Teraz w 2003 roku Jego wspomnienia i ciepłe spojrzenie na nasze starania odnalezienia się po latach mają dla nas wielkie znaczenie.
TADEUSZ SZEWERA zmarł 19 września 2007 roku w wieku 82 lat w Łodzi